poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 5


*żaden inny chłopak nie sprawił, że czułam się piękna,
Kiedy jestem w Twoich ramionach, czuję jakbym miała wszystko.
Czy to Twoje tatuaże, 
Sprawił, że czuję się w ten sposób?



  Wstałam o 12:10. Lepiej się czułam. Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się. Wsunęłam nogi w kapcie i weszłam do kuchni ( zauważyłam że większość czasu tam spędzam ). Dove siedziała przy komputerze. Shan jeszcze spała. Spojrzałam na dziewczynę. Podeszłam do szafki aby wyciągnąć torebki herbaty. Zaparzyłam wodę i wyciągnęłam kubek. Zrobić ci herbatę ? - zapytałam. Dziewczyna pokiwała głową na tak więc wyciągnęłam jeszcze jeden kubek. Włożyłam torebki i zalałam je wodą. Wyciągnęłam z lodówki cytrynę i wycisnęłam sok. Wzięłam podkładki i położyłam kubki na stole, potem doniosłam cukier. Mieszałam herbatę.
- Co tak od rana przy komputerze?
- Czytam....
- Co ?
- Eh... no o Tomie.
- O Tomie ...  - Napiłam się herbaty
- Tak.
- Interesujące ....
- Szlag !  Ma dziewczynę !
- eh .. no widzisz!- Zaśmiałam się.
- To nie jest śmieszne!
- Nie nie ... - wstałam.

Poszłam do swojego pokoju. Chwile później wpadła do mnie Dove.
- Ej ... mozesz zaprosić ich na obiad ... wiesz zrobię popisowe danie ...
- No nie wiem czy to by ich interesowało ale ok. - zaśmiałam się
- Ooo dzięki !
- Tylko jak mam to zrobić .... tak po prostu zadzwonić ? To idiotyczne...

Zanim to powiedziałam to Dove już nie było.Przewróciłam oczami i poszłam do łazienki. Ubrałam się i uczesałam włosy. Zrobiłam sobie makijaż. Jak zwykle pomalowałam na czarno  oczy ( lubiłam je za to że były zielone... lubię ten kolor)  i uczesałam swoje długie brązowe włosy. wyszłam z łazienki. . Dziewczyny oglądały wiadomość. Usłyszałam głos Dove - Znowu ktoś popełnił samobójstwo!
Dziewczyna była przerażona. Shan nic nie powiedziała tylko łyknęła herbatę. Odwróciłam wzrok i weszłam do swojego pokoju.
Wszędzie wisiały zdjęcia. Przy ścianie stało nie pościelone łóżko. Na biurku leżały kartki i długopisy a obok telefon. Koło łóżka stała szafa i mniejsza szafka.
Podeszłam do biurka i spojrzałam na telefon. Chwile pomyślałam i odwróciłam wzrok. Sięgnęłam do szafki po aparat. Kochałam robić zdjęcia. Lustrzanka to był prezent od rodziców na moje 16 urodziny. Wyszłam z pokoju. Ubrałam buty i bluzę. Schowałam aparat w futerał i wyszłam z domu.
Na zewnątrz padało.
 Ludzie chodzili z parasolami. Ja wolałam moknąć dla mnie to takie artystyczne ( znaczy zależy kiedy czasem mam dość tego deszczu. Ale w sumie powinnam się cieszyć bo zwykle tu jest sucho a ten tydzień cały czas pada deszcz. ). Spojrzałam w górę i pozwoliłam aby krople spadały na mnie.
Chodziłam po kałużach i robiłam zdjęcia ludziom w deszczu. Usiadłam na mokrej ławce. Obróciłam się aby zrobić zdjęcie mokrym liściom. Deszcz ustał.
Była 15:40. Weszłam do sklepu aby kupić coś do jedzenia. Rozpięłam bluzę i weszłam między półki. Szukałam jakiejś nadziewanej bułki. Wychyliłam się i zauważyłam po drugiej stronie Toma.Świetnie się składa... - pomyślałam. Sięgnęłam po pierwszą lepszą bułkę i ruszyłam w stronę chłopaka. Obok niego stał Bill. Wybierali jedzenia dla psa ( maja psa ?! nie zauważyłam jak byłam u nich ...).
- Hej ! - zbliżyłam się
- O cześć!- uśmiechną się Bill.
- Hej - spojrzał na mnie Tom.
- Macie psa ? - spojrzałam na torbę z karmą którą trzymał Bill.
- O taak, a raczej psy. - pokiwał głową blondyn.
- A ty co tu robisz ? - zapytał Tom
- Zdjęcia... tak ... - spojrzałam na chłopaka.
- Jesteś fotografem ? -  wziął do ręki psie ciasteczka.
- Nie .. znaczy nie zawodowym ...
- Aa. Tak mocno leje na dworze ? - oparł się o półkę Tom.
- No trochę. Słuchajcie .. nie chcielibyście przyjść na obiad do nas ? Dove zaprasza. - Uśmiechnęłam się.
- Jasne. - spojrzał na Toma.
- Tylko my jesteśmy ....
- Tak wiem wegetarianami. Dove czytała o was... zdolni jesteście.  Musze spadać .. pogadamy an obiedzie, ale spokojnie nie bede ubiegać się o selfie i autograf ... za to za Dove nie ręczę !- uśmiechnęłam się.
- Ok. Cześć - uśmiechną się Bill.
- Cześć.

Machnęłam rękom i ruszyłam do kasy. Obróciłam się jeszcze na chwile. To o 16:30 ? Mieszkamy niedaleko Biały budynek na przeciwko parku. 11/3 ! - spojrzałam na bliźniaków. Ok- odpowiedzieli w tym samym czasie. Zaśmiałam się.

Załatwione !- weszłam do domu. Dziewczyny się ucieszyły. Usiadłam koło nich.
- No to dalej gotuj to swoje danie ! - zaśmiałam sie
- Już już....
- To teraz trzeba się odstawić.
- Hym ... to tylko obiad.
- Ja i tak ubieram sukienkę - odpowiedziała Shan.
- Ja też - dodała Dove.
- Ok ....

Sięgnęłam po bułkę i szybko ją zjadłam . Poszłam umyć zęby. Przeczesałam włosy i pomalowałam usta błyszczykiem. Ubrałam czarny sweter i do tego naszyjnik z małym krzyżykiem. Ubrałam jasne jeansy.  Wyszłam z łazienki. Po całym mieszkaniu roznosiły się zapachy obiadku. Podeszłam do Dove stojącej w kuchni. Spojrzałam do garnka. Indyjskie danie wegetariańskie.- powiedziała dziewczyna. Uśmiechnęłam sie i spojrzałam na siedzacą obok Shan ubraną w granatową krótką sukienkę. Zaśmiałam się po czym spojrzałam na Dove. Miała na sobie czerwoną koronkową sukienkę. Ale się odstawiłyście- zaśmiałam się.


Usłyszałam dzwonek. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam bliźniaków. Obróciłam się i zaprosiłam ich do środka. Dove podbiegłą i zaczęła rozmawiac z Tomem.
Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Zaraz potem Shan wyciągnęła z lodówki alkohol. Nalała każdemu. Zaczęliśmy rozmawiać na różnie tematy. Jednak mnie ciekawił najbardziej Bill. Siedziałam wpatrzona w niego. Kiedy się uśmiechał to i ja się uśmiechałam. W końcu to zauważył i szeroko się uśmiechną.  Poczułam się dziwnie. Odeszłam od stołu i wyszłam an balkon.
Na dworze było chłodno. Oparłam sie o barierkę. Oo Mia nie przesadzaj ... stop stop. Pamiętasz czym to sie w tedy skończyło ... -myślałam. . Popatrzyłam na niebo. Nie mozesz... - zacisnęłam oczy. Poczułam kogoś stojącego za mną. Obróciłam sie. To był Bill. Patrzył się na mnie. Stanął obok mnie i wyciągną paczkę papierosów. Obserwowałam go uważnie. Zapalił papierosa i się zaciągną. Uniosłam brwi.
- Czemu to robisz ? - odezwałam się
- Co ?
- Palisz ... to takie ... samobójstwo.- zmarszczyłam brwi
- Nie prawda.
- Prawda- szturchnęłam chłopaka.

Zapadła chwila ciszy. Spojrzałam na dół. Opowiedz mi coś więcej o sobie i opowiedz mi na pytanie ... jak śmiesz sprawiać że kiedy jesteś w pobliżu lub kiedy myśle o tobie czuje się inaczej ? Ledwo co uwolniłam się od tego... nie chce aby znowu ktoś mnie skrzywdził. - wydukałam. Chłopak spojrzał na mnie. Wyglądał na zdziwionego. Sama nie wiedziałam co ja powiedziałam i czemu to zrobiłam. Poczułam się głupio. Tak krótko cię znam ... a po mino tego ...- zacisnęłam ręce. Chłopak zgasił papierosa. Nie odezwał się słowem . Eh... zapomnij ... ja ... ja ... to przez to piwo pewnie- spojrzałam na chłopaka. Patrzył się prosto w moje oczy. Czuje to samo ... - zbliżył się. Jednym sprawnym ruchem przyciągną mnie do siebie i przytulił mnie . Poczułam się bezpiecznie. Na chwile wyłączyłam myślenie. Jednak szybko go odepchnęłam. Zmarszczyłam brwi . Nie chce tego ... pewnie ty też nie. Mało się znamy i pewnie znowu alkohol podziałam na emocje. Zrozum ... nie .. to ja znowu nic nie rozumiem ...Boże jakie to trudne ! Po prostu nie chce żeby ktoś mnie znowu skrzywdził. - wybiegłam. Chłopak wyglądał na zdezorientowanego.

Weszłam do łazienki. Przypomniałam sobie mój dawny związek. To był koszmar. Chłopak mnie bił. Obiecałam sobie że już nigdy nie pozwolę aby ktoś mnie zranił.  Nie chciałam się zakochać. Tu naglę poczułam coś do obcego chłopaka i najwyraźniej on do mnie też coś poczuł...



CDN...


------------------------------------------------------------------------------
Lana del Rey - Queen of Disaster



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz