niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 1

 Minęło 8 lat od mojego wyjazdu. Można powiedzieć że się ustatkowałam , mam mieszkanie (coprawda male i dziele je z 2 koleżankami) , rok temu skończyłam ze striptizem i pracuje w butiku razem z Dove (jedną z moich współlokatorek ... drugą poznałam za czasów striptizu i Shan dalej tam pracuje ... niestety.).
To był deszczowy dzień. Właśnie skończylam prace i zamykałam butik. Obróciłam się i założyłam kaptur na głowe. Kosmyki moich długich, lekko falowanych włosów wystawały spod kaptura delikatnie zasłaniając mi twarz.
 Nikogo nie było na ulicy  tylko ja sama biegnąca przez ulice.  Wiegłam pod jakieś zadaszenie. Chcialam zadzwonic po Dove on miała samochod wiec mogla by po mnie przyjechac. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i otworzyłam kontakty po czym zadzwoniłam do Dovvie (tak ją czasem nazywałyamy razem z Shan)
Cała trzęsłam sie z zimna. Nerwowo rozglądałam się i zauważyłam plakat : " Noc klubów 24.06.2014.  Darmowe drinki + wszystkie kluby czynne do ostatniego imprezowicza".Może wybiorę się z dziewczynami ... dawno gdzieś nie wychodziłyśmy - pomyślałam. Nagle usłyszałam głos Dove w telefonie:
-Hej gdzie jesteś ?- zapytała z niepokojem dziewczyna.
- Niedaleko butiku... możesz po mnie przyjechać ? Strasznie leje !- przebierałam z nogi na nogę.
- Jasne! Gdzie jesteś ?
- Koło KFC. - wyjrzałam spod zadaszenia.
-Ok za 5 min będę.
-Dzięki !- ucieszyłam się.
  Dove była bardzo radosną i pomocną dziewczyną, miała kręcone ciemne włosy i byłą mulatką oraz wegetarianką.  Była wolontariuszką i zawsze miała zapał do pracy. Mieszkała w LA od urodzenia. A... i zawsze zazdrościłam jej tego że miała naprawdę fajny tyłek!

Ani się obejrzałam a Dove już tu była. Zajechała białym BMV i otworzyła drzwi. Szybko podbiegłam do samochodu i wsiadłam.
-Mia trzeba było od razu  dzwonić ! - zdenerwowała się Dove.
- Trudno nie wiedziałam że tak się rozpada... - spojrzałam  na swoje przemoknięte trampki.
- W domu sie rozgrzejesz zrobiłam pyszny vege-gulasz ! - Zaśmiała się dziewczyna.
- O boże znowu ?!- Uśmiechnęłam się.
-Nie narzekaj !
- Dobra dobra...
- Zaraz będziemy.
- Aha.. co tam u Maxa ?- spojrzałam na Dove.
- Nic ciekawego dostał nową robotę, teraz pracuje w siłowni. Moim zdaniem więcej by zarobił jako osobisty trener ... najlepiej mój ! - Wybuchła śmiechem
- Haha- zaczęłam się śmiać.
- Ale ogólnie to dobrze nam sie układa... 
- To spoko. Hymm ten pomysł z trenerem osobistym nie jest zły trzeba mu o nim powiedzieć- Uśmiechnęłam się.
-Chciałabyś ! I tak za dużo lasek ogląda jego ciało na siłce !
- Jasne... - zaśmiałam się.

 Dove zaparkowała naprzeciwko domu. Wyszłyśmy z auta i wbiegłyśmy do bramy uciekając przed deszczem. Weszłyśmy po schodach na 1 piętro. Wyjęłam klucze i otworzyłam drzwi. Hej już jesteśmy!- Głos Dovvie rozbrzmiewał w naszym mieszkaniu. Nagle wyszła Shan ubrana w szlafrok a na twarzy miała maseczkę która później okazała się być zrobiona z alg.  Usiadła w kuchni i zaczęła przeglądać czasopismo. Zdjęłam buty i popędziłam do pokoju żeby się przeprać. Wyjęłam z szafy  suche ubrania i przebrałam się. Weszłam do kuchni i zauważyłam Dove stojący przy garnku w którym znajdował sie "vege-gulasz". 
-Jak tam w pracy?- Zapytała się Shan.
- A jak ma być ? - Przewróciłam oczami.
- Pada nie ? - Przewróciła kartkę.
- Shan ogarnij się! Wyglądasz jak potwór ? - ukryłam ręce w dłoniach.
- Ej to na jutro musze jakoś wyglądać bo jest ta noc klubów czy coś takiego..
- Jasne ....
- Co ty taka drażliwa ?
- Źle się czuje, okropny dzień w pracy...
- A jasne. Gorąca kąpiel dobrze ci zrobi.
- W sumie racja...
- Ale najpierw papu ! - Odezwała się Dove podsuwając mi pod nos aromatyczne danie.
- Jasne- uśmiechnęłam się.

 Chwile później miska była pusta a ja znalazłam sie w łazience. Napuściłam sobie cieplutką wodę. Powili zdjęłam bluzkę a potem reszte ubrań. Spięłam włosy i zanurzyłam się w wodzie. Ochlapałam twarz wodą i zmyłam makijaż. Nalałam na rękę żel pod prysznic i dokładnie się umyłam.
 Godzinę później już byłam w pokoju z telewizorem ( tak właśnie taka nazwa bo tego salonem raczej nazwać sie nie da ).
- Shan wspominałaś coś o nocy klubów... moze byśmy się wybrały do jakiegoś klubu ? Dawno nigdzie nie wychodziłyśmy... i są darmowe drinki ! - Zaśmiałam się
- W sumie czemu nie... kończę prace o 23:40. - Uśmiechnęła się
- Ty to nazywasz pracą ? To .. to ....
- To błagam sama kiedyś pracowałaś w Go Go więc już nie przesadzaj po za tym w nocy błyszczę jak gwiazda , czuję się królową nocy !
-Szkoda że inni faceci tak na ciebie nie patrzą ... dla nich jesteś rzeczą którą można wykorzystać.- odwróciłam wzrok.
- Ej spokój ! Przyjade po was o 24:00 ok ? Aaa i Mia bądź w klubie razem z Shan bo nie chce mi się z powrotem jeździć na drugi koniec LA ok ?- uśmiechnęła się Dove.
- No dobra...
- No to załatwione - ucieszyła się Shan

CDN....


Sorki ze taki krótki :P postaram się aby następne były dłuższe :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz